|
Blog > Komentarze do wpisu
Holokaust jest we mnieOglądałam wczoraj „Pianistę” Polańskiego, to znaczy sam początek, bo więcej nie dałam rady. Telewizja włoska wyświetliła ten film z okazji dzisiejszego Międzynarodowego Dnia Pamięci Ofiar Holokaustu. Po scenie, w której matka zmuszona była zatkać ręką buzię dziecka, żeby gestapo nie usłyszało jego płaczu i nie zabrało go jej, i kiedy to dziecko się udusiło z ręki własnej matki, próbującej go przed śmiercią uchronić – przełączyłam kanał. To wystarczyło. Obok w łóżeczku spał smacznie Maksiu, a niedaleko, w swoim pokoju Leo z wartującym misiem przy boku, a także z innymi pluszakami na posterunku. Bezpieczni, nieświadomi całego zła świata, które przez tysiące lat na przemian z dobrem dyktuje historię ludzkości. Jestem szczęściarą historyczną. Mniej więcej. Mojemu pokoleniu los oszczędził obozów koncentracyjnych, Hitlera, Stalina i innych podobnych postaci historycznych. Historia mojego pokolenia jest inna, ale czy dzisiejsze pokolenie potrafi docenić wartość życia? Czy pamięć o ofiarach holokaustu jest wystarczająca, aby przeżyć je jak najlepiej – w zgodzie z własnym sumieniem, godnie i po prostu po ludzku. „Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.” Nie pojmuję tego świata, nie pojmuję tego życia. Chwytam się jedynej znanej mi deski ratunku jaką jest teraźniejszość. To co tu i teraz. We mnie. Życie jak historia, biegnie swoim stałym rytmem, w który czasem wkrada się śmierć, zło, zniszczenie – to wszystko, przed czym instynktownie chcielibyśmy siebie i swoich bliskich uchronić. Wierzymy ślepo, wmawiamy sobie, że: „Mnie nic złego nie może spotkać”, uważamy się za nieśmiertelnych. Do czasu gdy na naszej drodze staje nieprzekupna śmierć, czy koło fortuny w jednej sekundzie odwraca się w tę niewłaściwą stronę. Takie przerywniki prostego i spokojnego życia zmuszają do zastanowienia się nad nim, nad sobą samym. Po nich podnosimy się do pionu, zamazujemy w pamięci złe wydarzenia, powoli zapominamy. Wszystko to po to, aby móc żyć tak jak dawniej, z wolnym, lekkim sercem. Jednak czasem nadchodzi taki dzień w życiu, wydaje mi się, że to dzień, w którym tak naprawdę stajemy się w pełni dorośli, gdy nie potrafimy już zapomnieć. Nigdy więcej nasze serce nie jest już tak lekkie i nieświadome bólu, jak dawniej. Właśnie ta pamięć o tym co złe, o śmierci i przemijaniu sprawia, że zaczynamy doceniać życie i to co posiadamy. Uczymy się nim cieszyć i maksymalnie wykorzystywać każdy dzień. Właśnie tak, jak gdyby miał być naszym ostatnim. Ta pamięć jest potrzebna. I choć jest jak mała igiełka, która kuje i nie pozwala odetchnąć pełną piersią, nośmy ją w sobie, w głębi serca. Niech będzie dla nas drogowskazem na drodze życia. Holokaust jest we mnie i niech tam zostanie. Dorosłam do pamięci o nim.
środa, 27 stycznia 2010, annielo
Tagi:
pamięć
Komentarze
2010/01/27 20:46:07
Hej, Pampersa, ale czy ty wogole przeczytalas co ja napisalam? Zrozumialas co mialam na mysli?
Ja nie pisze tylko i wylacznie o holokauscie - holokaust to jedna z ilustracji zla, smierci, zniszczenia jakiego wciaz duzo na swiecie - teraz, kiedys i w przyszlosci zlo bedzie zawsze istnialo. I o tym pisze, ze trzeba pamietac i zaakceptowac ten ziemski "holokaust", aby moc prawdziwie zyc. Tu nie chodzi tylko o ten jeden, konkretny epizod historii, ale o te terazniejsze i przyszle, male i wieksze "holokausty"... 2010/01/27 21:33:59
okej, kumam, sory... ale ja właśnie od roku cięta jestem w tym temacie bo raz, że sama miałam niemiłe przejścia w wyniku bezpośrednich kontaktów ze środowiskiem żydowskim. Poza tym akurat rok temu na chwilę przed wybuchem tego konfliktu w Gazie mój chłop był w Tela Vivie gdzie spotkał się z tamtejszymi anarchistami z Izraela... i dowiedział się tego i owego... poza tym, też niemiło było... ale mniejsza o to...
Przepraszam ... ok? Poniosło mnie... przepraszam jeszcze raz... bo ja z domu żadnych uprzedzeń nie wyniosłam... nie... akurat tej narodowej tradycji u nas nie było ... ale sama teraz nie wstydze się twierdzić głosno, ze ja Żydów nie lubię... i jeżeli to oznacza, że jestem antysemitką, to tak ... jestem antysemitką. Nie że jakieś teorie spiskowe mnie gnębią... po prostu zaleźli mi mocno za moją osobistą skórę. Bardzo mocno, także przez kilka lat przejść mi ta złość nie może i widzisz sama jak się objawia. Tak to jest że najtrudniej człowiekowi pogodzić się z własna głupotą i naiwnością. Zatem przepraszam jeszcze raz , Zgoda? 2010/01/27 21:53:22
No pewnie, ze zgoda! O to chodzi przeciez, o zgode. :D
Ale tu nie tylko o Zydow chodzi w tym moim "holokauscie", o wszystkich dyskryminowanych tylko ze wzgledu na rase, religie itd. Tak nie powinno byc, ze jak ktos jest inny od kogos innego to trzeba go zabic - tak jak wroble papuge zabija, "kolorowego ptaka" bo jest od nich odmienna. Co z tego, ze Zydzi zrobili to, Polacy tamto, Niemcy tak i owak, a Rosjanie jeszcze inaczej? W koncu wszyscy jestesmy ludzmi, nasz poczatek i koniec jest taki sam dla, a grzech nikomu nie jest obcy... Nie wierze w odmiennosc ras. Chociaz powinnismy dazyc do wzajemnego nie nienawidzenia sie i akceptacji. Ech, dlugi to jest temat... :) 2010/02/14 13:17:36
Z podobnego powodu nie oglądnę tego filmu przez baaardzo długi czas. Wywołuje we mnie za duże emocje, wolę popłakać w życiu z bardziej prozaicznych powodów. :) Odnośnie problematyki - wystarczy mi wiedza, która posiadam.
|
|
ale oglądasz czasem wiadomości, czytasz gazety, zdajesz sobie sprawę ze podobnie tragiczne historie dzieją się na tym samym globie na jakim my żyjemy cały czas? tylko że są mniej spektakularne i filmów przeważnie się o nich nie kręci?
wiesz, że była wojna w Jugosławii, że trwa konflikt w Czeczenii, że istnieje taki naród jak Kurdowie, że było Rwandi, Burundi? Wiesz?
A wiesz, co upowcy robili z ciężarnymi kobietami jak napadali wsie na Zamojszczyźnie?
Nie... nie to że gwałcili...
I że obok Żydów ginęli Cyganie?
Ja osobiście mam serdecznie dosyć wałkowania tematu holokaustu jakby inne nacje nie miały prawa głosu.
Szczególnie po ostatnich konfliktach w strefie Gazy.
Heh... ja się wychowywałam na wsi, chodziłam do Zbiorczej Szkoły Gminnej z dzieciakami z PGRów spod ruskiej granicy... i się ludzkiego nieszczęścia z dziećmi w roli głównej naoglądałam na własne oczy od małego. Może dlatego tak jestem nieczuła na tragedie, które gdzieś tam kiedyś się działy...
A może po prosty zły człowiek jestem.